- Pewnie oczekujecie ode mnie jakiejś wskazówki, która pomoże wam rozgryźć sprawę Bandeaux - powiedziała, sadowiąc się koło Morrisette. - To by nam bardzo pomogło. - Reed dokończył piwo. - Rozmawialiście z Jego Wysokością? - St. Claire’em? - Jasne, a z kim? - Diane upiła łyk wina i skrzywiła się. - Chwileczkę. Wlali mi tu octu, a ja nie jestem dzisiaj w najlepszym humorze. - Podeszła do baru, wdała się w ostrą dyskusję z barmanem i wróciła z nowym kieliszkiem. - Dużo lepsze - stwierdziła, upijając łyczek. - Dowiedzieliście się czegoś nowego? - zapytał Reed. - Właśnie dostałam wyniki badań substancji chemicznych w jego krwi. Przesłałam je do was faksem. Był tam alkohol, GHB, śladowe ilości ecstasy i uważajcie... ślady epinefryny. Tak jakby udało mu się dotrzeć do zestawu przeciwwstrząsowego i wstrzyknąć sobie lekarstwo. - Zanim podciął sobie albo zanim ktoś mu podciął żyły. - Zgadza się. - Więc tak: Josh odleciał po ecstasy, napił się z kimś trochę wina, wino okazało się uczulające i wywołało wstrząs. Facet zrobił sobie zastrzyk z epinefryny, a jak doszedł do siebie, wiedział już, że nic mu nie będzie, że nie umrze, to napisał na komputerze list pożegnalny i podciął sobie żyły. - Albo ktoś to zrobił za niego. - Zupełnie jakby ktoś chciał go dwa razy zabić. - Reed spojrzał badawczo. - Raz za pomocą wina, ale Bandeaux miał leki i zdołał się uratować. Potem zabójca uderzył ponownie i tym razem dokończył dzieła. Reed odsunął talerz, gdy kelnerka przyniosła colę i piwo. - Coś jeszcze? Co ze szminką na kieliszku? - To szminka marki New Faces, nazywa się „W różowym nastroju”. Jak na ironię, jeśli weźmiemy pod uwagę, co przydarzyło się panu Bandeaux. - Oczy Diane błysnęły. - Można ją kupić w każdym większym luksusowym sklepie. Na szczęście to dość nowy kolor, jest na rynku dopiero od dwóch lat. Reed spojrzał na Morrisette. - Zajmę się tym - powiedziała. - Sprawdzimy w miejscowych sklepach i w internecie. Diane Moses powiedziała: - Wiecie już, że na dywanie znaleźliśmy krew nienależącą do Bandeaux, oprócz tego w odkurzaczu natknęliśmy się na obce włosy. Porównaliśmy je z włosami Caitlyn, Naomi Crisman i zwierzęcą sierścią. Wyglądają na psią sierść. Sprawdzamy to jeszcze. - Bandeaux i jego dziewczyna nie mieli zwierząt - zauważył Reed. - Była żona ma. - Morrisette skończyła drugą colę. - Może bawiła się z psiakiem, oblazła sierścią, potem odwiedziła Josha i kilka włosów spadło na dywan. - Możliwe, że mieli tego psa, kiedy jeszcze razem mieszkali, i zabrała go ze sobą w odwiedziny. Sąsiad twierdzi, że często tam bywała. - Reed wytarł usta serwetką. - A może to jakiś inny pies. Tak czy inaczej, myślę, że czas zdobyć nakaz przeszukania domu Caitlyn Bandeaux. Zobaczymy, czy żonka nie ukrywa tam narzędzia zbrodni.

nie postawię ciebie na pierwszym miejscu, też cię to nie zadowoli.
Zrobiło się ciemno i musieli powalczyć chwilę z gałką
Jednak stała grupa pracowników, skupiona w centrali w El Paso,
wystawiając mi Diaza. Mężczyzna. Nie pamiętam numeru, ale
godziny zamiast dwudziestu minut. Dwa razy Diaz musiał zmieniać
tamtej stronie. Nie zapomniała jednak, co znaczy prawdziwa miłość.
an43
do kieszeni.
218
- I co? - spytał. - Chciałaś tak po prostu się na niego rzucić?
równie dobrze włamać się dziś w nocy do jej mieszkania, zanim
wtedy brzmiało ono w uszach Milli nawet zabawnie. Ale usłyszane z
120
była najmocniejszą stroną Milli. Już dawno uznała, że żywienie urazy
podatki 2020

spod kanapy, schował się za krzesłem i syczał na niego, łypiąc błyszczącymi złotymi

Milla zamarła; mrok niemal fizycznie naparł na nią ze wszystkich
sprzątaczki, potem raz jeszcze sprawdziła, czy ma w teczce wszystkie
kobiecemu doprowadzać się do porządku: odgarniać kosmyki włosów
szkolenie IOD

Paso. Gallagher był twardym i zdeterminowanym człowiekiem,

dobrze się bawi.
Nie panikuj. Myśl. Zastanów się, jak się stąd wydostać. Jesteś bystra, a tu masz różne
poczuł ból w chorej nodze. Jęknął z bólu, na jego czole pojawiły się kropel potu.
www.butychiruca.pl/page/3/

zachłannie wodę, aż ściekała mu na koszulkę. Kiedy wyżłopał już

Naciągam dres, zapinam suwak kurtki, schodzę z pokładu. O tej porze nikogo tu nie ma,
wdzierały się pod skórę, do mózgu, nie dawały spokoju całymi dniami. Zazwyczaj udawało
sprzętu. Pod warunkiem że ona siedzi za ladą, a Tony, jej synalek, nie gra w gry
www.maszynydobudowydrog.com.pl